Rynek MICE w czasach pandemii

Slider

Branża hotelarska jest do tej pory najdłużej zamkniętym sektorem gospodarki z powodu pandemii covid-19. Chwilowe odmrożenia pomogły do tej pory tylko obiektom turystycznym, które i tak mogły przyjmować ograniczoną liczbę gości. Na sytuację obiektów miejskich i biznesowych największy wpływ miało zamrożenie sektora MICE.

MICE a hotele biznesowe

MICE to branża, która od kilkunastu lat stale napędzała rynek turystyki biznesowej, a co za tym idzie rynek hoteli biznesowych. Do tej pory nie osiągnęła szczytowej formy rozwoju notując rokrocznie wzrosty we wszystkich kategoriach. Przez inwestorów była dotychczas postrzegana jako pewne i stabilne źródło zwrotu z inwestycji. Hotele zorientowane na gościa biznesowego mogły liczyć na stałe przychody – ponad 60% gości w tego typu hotelach pochodziło od sektora MICE. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat liczba osób podróżujących do Polski służbowo wzrosła ponad dwukrotnie. Jeszcze przed pandemią było to ponad 5 mln podróżnych rocznie. W 2019 roku wkład branży MICE do budżetu państwa przekroczył 5 mld zł, a liczba zatrudnionych na podstawie różnych umów wyniosła nawet 220 tys. Dynamiczny rozwój branży pozytywnie wpływał do tej pory nie tylko na rozwój usług towarzyszących, ale również na wizerunek wielu polskich miast. Nie byłoby to oczywiście możliwe, gdyby nie poprawiająca się infrastruktura logistyczna, dostępność do usług profesjonalnych, szeroki wybór atrakcji oraz bogata baza noclegowa. Powstające w większych miastach hotele w dużej mierze stawiały właśnie na napływ gości generowany przez przemysł spotkań. Dowodem na to jest fakt, że 70% obiektów w Polsce to hotele biznesowe i konferencyjne. To właśnie one w czasie lockdownu ucierpiały najbardziej. Po 12 lutego, gdy częściowo “uwolniono” branżę hotelarską, liczba rezerwacji w miejscowościach podgórskich (w porównaniu do roku ubiegłego) wzrosła o ponad 200%. Jednak zainteresowanie hotelami miejskimi spadło aż o połowę w porównaniu z rokiem 2020. Wynika to w dużej mierze z całkowitego zamrożenia branży MICE, która sprowadzała do miast miliony gości. W czasie pandemii zmieniły się dodatkowo nawyki i preferencje osób podróżujących. Chętniej szukamy miejsc na uboczu, izolacji i dystansu. Znacznie bardziej preferujemy łono natury niż zaludnione miasta, gdzie możliwość kontaktu z osobą zarażoną jest znacznie większa.

Walka o przetrwanie

Każdy przedsiębiorca prowadzący swoją działalność musi być przygotowany na większe lub mniejsze kryzysy. Jednak na prowadzenie dużego przedsiębiorstwa przez dwanaście miesięcy bez żadnych zysków – z pewnością nikt się nie przygotowywał. Przed takim wyzwaniem właśnie stanęła cała branża MICE. Szacuje się, że aż 65,5% firm działających w branży straciło pomiędzy 75 a 100% zysków. Obecnie ponad 30% przedsiębiorstw rozważa zawieszenie lub zamknięcie działalności. Z tych danych można odczytać przede wszystkim kształtujący się obraz branży po pandemii. Będzie to z pewnością rynek odbudowujący się bardzo powoli. Nadal nie jest pewne kiedy branża zostanie odblokowana. Część przedsiębiorców dostosowuje się do nowej rzeczywistości zmieniając dotychczasowe formuły działania czy charakter obiektu. Organizowane są eventy w formie hybrydowej czy online’owej. Ci, którzy czekają na powrót do normalności wykorzystują lockdown na przeprowadzenie dawno odkładanych remontów czy na modernizację obiektów.

MICE – co dalej?

Duże wydarzenia targowe, sympozja i branżowe eventy będą jedyną szansą dla biznesowych obiektów hotelowych. Dlatego tak ważna będzie synergia we wspólnym działaniu i odbudowywaniu przemysłu spotkań. Niemałą rolę w tym trudnym zadaniu odegrają z pewnością samorządy, dla których MICE stało się nie tylko ważnym sektorem zasilającym miejskie budżety, ale także narzędziem budującym trwały i pozytywny wizerunek. Ostatnie lata pokazały, że wystarczy organizacja jednego dużego wydarzenia aby miasto, w którym je zorganizowano zostało okrzyknięte stolicą mody, e-sportu, nowych technologii czy rolnictwa. Od niedawna marketing terytorialny zwraca dużą uwagę na element “miastotwórczy” sektora MICE. Instytucje samorządowe nie mają jednak w zadaniach własnych takich zapisów, które umożliwiłyby bezpośrednie wsparcie firm z sektora spotkań. Wyłącznie w tych przypadkach, gdzie miasto jest udziałowcem – udaje się uzyskać jakiekolwiek wsparcie. Dobrym przykładem są Kielce, gdzie kieleccy radni zdecydowali niedawno o dokapitalizowaniu spółki Targi Kielce kwotą 3 mln zł. i objęcie w niej nowych akcji. W niektórych przypadkach miasta decydują się również na ulgi podatkowe i czynszowe, ale również miejskie budżety mają swoją wytrzymałość. Przedstawiciele branży MICE mówią jednak jasno – branża poradzi sobie bez miast, ale miasta nie poradzą sobie bez branży. Dlatego każde wsparcie może się okazać niebawem inwestycją, która przyniesie wzajemnie korzyści.